czwartek, 26 lipca 2012

Rozdział 1.

Nareszcie jadę na wakacje! Pierwszy raz od pięciu lat zobaczę Charleston! Jestem taka podekscytowana. To może się wydawać trochę dziwne ale długo na to czekałam żeby zobaczyć wielki ocean, pić drinki z parasolką i wylegiwać się na plaży w gorącym słońcu. Może właśnie wtedy wszyscy przestaliby mnie się czepiać, że jestem biała jak ściana i że nie mam kolorytu skóry. Mogłabym iść na solarium ale nie jestem zwolenniczką sztucznego opalania się. Solarium kojarzy mi się z plastikowymi dziewczynami które z bladego lub różanego koloru skóry przemieniają się w okropnie opalone mulatki co wcale nie jest ładna i nie prosi się o oklaski. Jednak nie zmienię tych dziewczyn z dnia na dzień, to jest ich styl tak jak emo, vintage czy gothic. Nie mam prawa im tego zabronić nawet jeśli bolą mnie aż od tego oczy.
Zwlekłam się z łóżka o 5 rano żeby się znowu nie spóźnić jak to miałam w zwyczaju. Podróż miała być długa przecież to w końcu piętnaście godzin drogi stąd. Umyłam zęby i nałożyłam krem nawilżający, w tym samym czasie szukając czegoś w szafie do ubrania. Skończyło się tak, że założyłam krótkie czarne szorty i do tego białą bokserkę. Do torebki schowałam kilka książek na drogę, okulary przeciw słoneczne, wodę mineralną i bluzę na wypadek gdyby w czasie postoju było bardzo zimno. W końcu to tylko pogoda i nigdy nie można stuprocentowo wierzyć w prognozy. Wsunęłam na nogi balerinki, włosy związałam w mały koczek i zeszłam na dół do jadalni.
- Cześć mamo, cześć tato. - ucałowałam obydwoje rodziców w policzek i usiadłam przy stole pijąc chłodną już herbatę.
- Nic dzisiaj nie jesz? Dobrze wiesz, że jesteś strasznie chuda a Ja się o Ciebie martwię. Mogłabyś chociaż zjeść jedną kanapkę, zrobiłam specjalnie dla Ciebie. Twoje ulubione. - rzuciła krótko całując mój blady policzek. Uśmiechnęłam się do Niej, odkładając kubek.
- Dziękuje mamo ale dobrze wiesz, że nie jem nawet o dziewiątej a co dopiero o piątej rano. - zaśmiałam się melodyjnie podchodząc do okna.
- Niedługo jedziemy. Nie stój tak przy tym oknie Kate dzwoniła, że będzie po piątej a z Brunem przed chwilą rozmawiałem. Ma być za kilka minut. Jest już nie daleko. - rzucił krótko. Skinęłam tylko głową po czym poszłam na chwilę do swojej sypialni. Wiedziałam, że czegoś zapomniałam! Miałam jechać na wakacje a jak zwykle nie wzięłam stroju kąpielowego. Pobiegłam do łazienki biorąc dwa uszykowane stroje. Jeden założyłam na siebie. Przecież nie miałam zamiaru czekać aż wszyscy się rozpakują ja musiałam iść od razu na plażę. Taki miałam zwyczaj i nikt tego nie zmieni.
- Dzień dobry. - usłyszałam za sobą słodki głos Bruna. Podeszłam do Niego i musnęłam jego ciepłe wargi na przywitanie.
- Dzień dobry kochanie. - zaśmiałam się krótko, odgarniając kosmyk włosów który niesfornie a zarazem zabawnie opadał mi na twarz.
- Kate też już jest. Zaraz jedziemy. Zbieraj się zaczekam na dole. - kiwnęłam potakująco głową po czym schowałam strój do walizki i pobiegłam do samochodu. Usiadłam na środku. Jak zwykle Bruno z Kate przekomarzali się kto obok mnie usiądzie. Nie wytrzymałam i usiadłam między nimi chociaż nienawidziłam tego miejsca. Zapięłam pasy i ruszyliśmy w stronę Charleston. Oparłam głowę o ramie swojego chłopaka i chwile po tym zasnęłam zmęczona. (...)
- Wstawaj śpiąca królewno już jesteśmy. - poczułam czułe muśnięcie na swoim policzku. Wysiadłam z samochodu i rozejrzałam się po otoczeniu. Kiedy dojechaliśmy był już wieczór, pomogłam rodzicom rozpakować ubrania.Na dworze było dosyć zimno więc zwiedzanie całego miejsca zostawaliśmy na jutro.
- Nie wiem jak wy ale ja idę się przejść! - rzuciłam krótko. Założyłam bluzę i ruszyłam w stronę baru który znajdował się tuż przy plaży. Zamówiłam drinka i usiadłam na piasku sącząc go przez słomkę. Poczułam delikatnie klepnięcie po ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam mężczyznę który miał niezwykle  niebieskie oczy. Jego kości policzkowe oświetlał blask księżyca. Uśmiechnęłam się delikatnie po czym wstałam otrzepując swoje nogi od piasku.
- To chyba pani wypadło... - chłopak podał mi klucze od pokoju. Uśmiechnęłam się w ramach podziękowania. - A tak w ogóle to jestem Jason, Jason Dawson. Miło mi.
- Bardzo mi miło. Jestem Rose. - uścisnęłam jego dłoń. Nie powinnam przyglądać się temu chłopakowi. Przecież tam w pokoju czeka na mnie mój chłopak z którym jestem już aż 3 lata.
- Jesteś tutaj sama? - obydwoje usiedliśmy na piasku, napiłam się drinka.
- Nie. Przyjechałam z przyjaciółmi i rodzicami. A pan... to znaczy Ty?
- Jestem tutaj sam. Ostatnio wróciłem z misji i chciałem trochę odpocząć.
- Jesteś żołnierzem? Wow. Ile masz lat?
- 33. Wiesz, lubię służyć jako żołnierz. Od dziecka chciałem nim być. Kilka razy byłem postrzelony ale wyszedłem z tego bez szwanku. A czym Ty się zajmujesz i ile masz lat? - przeniósł wzrok na mnie uśmiechając się promiennie. Odłożyłam pusty kieliszek na piasek.
- 22. Studiuję prawo. Lubię to co robię chociaż czasami jest to bardzo męczące. - kiwnęłam głową. Jasona i mnie pochłonęła rozmowa. Nawet się nie obejrzałam a już było późno. Spojrzałam na zegarek. Była już 23.
- Przepraszam ale muszę już iść. Jest już strasznie późno! - wstałam z miejsca zapinając swoją bluzę.
- Odprowadzę Cię. To przeze mnie tak długo tutaj siedzisz. - uśmiechnął się i ruszył ze mną w stronę domku. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. To było cudowne. Cieszyłam się jak mała dziewczynka. Uwielbiałam rozmowy z Nim. Dogadywałam się bardziej niż ze swoim własnym chłopakiem.
- To tutaj... To... Cześć. - szepnęłam cicho po czym musnęłam wargami jego policzek. Ruszyłam w stronę mojego domku.
- Czekaj! Spotkamy się jutro? - kiwnęłam głową. Napisałam mu na karteczce swój numer telefonu. I pożegnałam się z Nim. Po cichu weszłam do domku tak żeby nikogo nie obudzić. Przebrałam się w luźną piżamę i położyła w łóżku obok Bruna. Nie mogłam zasnąć, leżałam obok swojego chłopaka a myślałam o ciele i oczach Jasona, chociaż w ogóle go nie znałam. Wiedziałam tylko jedno - nie mogę go stracić i muszę się z nim spotkać ponownie. To był mój cel a mi pozostało modlenie się aby do mnie zadzwonił albo chociaż napisał. 

NN = 10 komentarzy.

4 komentarze:

  1. Podoba mi się ta fabuła. Opowiadanie na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawe. Nawet bardzo. Zaistniały tylko drobne błędy ortograficzne, interpunkcyjne i językowe, ale każdemu może się to zdarzyć. Co do treści - podoba mi się wątek 33-letniego żołnierza, który bez skrupułów opowiada nieznajomej dziewczynie o swoim życiu. Widzę, że w najbliższym czasie w życiu Rose wiele się zadzieje, tym bardziej, że zaczęła coś czuć do niedawno poznanego Jasona. Ciekawe tylko jak ona powie o tym swojemu chłopakowi? Na pewno będę czytać tego bloga dalej. Chcę poznać kolejne rozdziały. :) Tak więc... Czekam na kolejną cześć opowiadania.:)x

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne ♥
    Zajrzyj do mnie : http://one-direction-near-unlucky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na kolejny rozdział. Daj znać kiedy tylko się pojawi. : ) Zapraszam do mnie. http://renascencee.blogspot.co.uk/ Rozdział Ósmy, po (prawie) miesiącu przerwy. : )

    OdpowiedzUsuń